MIĘDZYPOKOLENIOWE SPOTKANIE ROLNIKÓW, 1-3 XII. 2017 – relacja uczestniczki

Prezentacje, dyskusje i kuluarowe rozmowy z jednej strony były ekspresją troski o przywrócenie zdrowej relacji człowiek-natura-człowiek, z drugiej zaś zaproszeniem do fascynującego zadania, jakiemu musimy sprostać – tworzyć naturalny i zdrowy ekosystem, utrzymywać żyzną glebę, wytwarzać dobrą żywność, ale też kreować ducha wspólnoty mieszkańców Ziemi.

SPOTKANIE W GRZYBOWIE

W pierwszy weekend grudnia spacerowałam po gospodarstwie Ewy Smuk-Stratenwerth i Petera Stratenwerth, współtwórców Ekologicznego Uniwersytetu Ludowego (EUL) i poznawałam niezwykłe miejsce.  Tu, w naturalnym rytmie, w spokoju i wytrwałości gospodarze tworzą organiczną kulturę rolną z poszanowaniem życia wszystkich istot. Ekologiczne gospodarstwo z serowarnią i piekarnią oraz metody pracy w EUL-u polegają na wspólnym radzeniu sobie z pracą, ale także na radości i świętowaniu w kontakcie ze swoimi towarzyszami. To prawdziwa kultura pola.

Właśnie w tym miejscu, w Grzybowie zespół Nyeleni Polska i Instytut Globalnej Odpowiedzialności, w dniach 1-3 grudnia 2017, zorganizowali Międzypokoleniowe Spotkanie Rolników dla Suwerenności Żywnościowej. Partnerami wydarzenia byli Ekologiczny Uniwersytet Ludowy i Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne ZIARNO w Grzybowie.

PUNKT ZWROTNY

Globalna idea nieograniczonego wzrostu gospodarczego sprawiła, że znaleźliśmy się w punkcie zwrotnym, w którym potrzebna jest głęboka oddolna reforma społeczeństwa. Nasza planeta potrzebuje wrażliwej świadomości ekologicznej, by ochronić przyrodę i człowieka. Przez trzy dni rozmawialiśmy w Grzybowie o rolnictwie przyjaznym dla środowiska, usytuowanym w kontekście suwerenności żywnościowej i procesów politycznych dot. systemu żywności w naszym kraju, w Europie i na świecie.

Na początku Ewa Smuk-Stratenwerth przedstawiła historię gospodarstwa i powstania Ekologicznego Uniwersytetu Ludowego. Mówiąc o metodach pracy, podkreślała jak ważne jest żywe słowo – bezpośrednia rozmowa, wspólne śpiewy, spotkania z poezją, sztuką i teatrem, czyli spotkanie człowieka z człowiekiem. Zafascynowana ideą i myślą Grundtviga, ojca uniwersytetów ludowych, stworzyła Uniwersytet, w którym poza podnoszeniem podstawowych kompetencji, studenci w tematycznych pracowniach rozbudzają swoje fascynacje artystyczne i rzemieślnicze.

Marcin Wojtalik, współtwórca Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, zwrócił uwagę na kilka naszych problemów globalnych, m.in. głód na świecie spowodowany złym systemem dystrybucji żywności, ekonomiczna dominacja korporacji, zawłaszczanie ziemi i przymusowe wysiedlanie rolników z terenów przeznaczonych pod inwestycje, unikanie płacenia podatków przez korporacje, wykorzystywanie najuboższych krajów jako źródła tanich surowców a także kontrowersyjne umowy handlowe CETA i TTIP. Dziś wiemy, że zjawiska głodu istniejącego na świecie nie da się wyjaśnić brakiem żywności, lecz brakiem dostępu do ziemi, do nasion czy do rynku. Według raportu  międzynarodowej organizacji humanitarnej OXFAM,  10 największych korporacji decyduje o tym, co je ludzkość. Obserwuje się ogólny trend rosnących nierówności i zawłaszczania ziemi przez koncerny. Marcin Wojtalik uważa, że w odpowiedzi na współczesne zagrożenia cywilizacyjne, należy znaleźć właściwy sens powiązany z życiem osobistym. Powinniśmy rozpocząć zmiany od spojrzenia na swój personalny model rozwoju i świadomie go zaplanować. Chodzi tu nie tylko o model ekonomiczny, ale taki, który sprzyja realizacji wszystkich innych praw człowieka. Rozwój powinien być rozumiany jako zwiększenie możliwości ludzkich wyborów i możliwości decydowania o własnym życiu.

POKORA WOBEC NATURY

Prezentacja Józefa Michałka z Fundacji Pasterstwo Transhumancyjne całkowicie kontrastowała z rzeczywistością podporządkowaną zasadzie nieustannej zmiany i technoutopii. Gazda trudniący się od wielu lat produkcją oscypka w Beskidzie Śląskim, opowiadał o spełnieniu odnalezionym w prostocie życia i pokorze wobec natury. Jak mówił, pasterz niczego nie posiada. Ani owce nie należą do niego, ani ziemia, na której owce wypasa. Filozofia pasterska posuwa się dalej – NIC do człowieka nie należy, nawet jego życie.  Rolą pasterza jest zaprosić właścicieli owiec i posiadaczy łąk do współpracy. Dopiero po zawarciu takiego kontraktu, pasterz wypasa owce przez cały sezon. Podstawą sukcesu w działalności pasterskiej jest więc zbudowanie relacji międzyludzkich, a dopiero potem biznesu.

Historia pasterstwa jest bardzo długa. Pasterze funkcjonują w dzikiej przyrodzie, w przestrzeniach ekosystemowych. Ich praca związana jest z cyklami przyrody. Pory roku wyznaczają czas ich sezonowej pracy. 6 maja w dzień św. Jerzego – patrona owiec i pasterzy – rodzi się pasterstwo. Miesza się owce ze wszystkich gospodarstw i pędzi na hale. Pasterz dba o owce bardziej niż właściciel, bo o rzeczy powierzone człowiek troszczy się szczególnie. Utrzymuje się z wyrobu i sprzedaży serów wytwarzanych w prymitywnych bacówkach. W Grzybowie mieliśmy okazję skosztować wyśmienitych oscypków, których pan Józef przywiózł całą siatkę.

Kultura pasterska zawsze postrzegana była jako kultura peryferyjna. To tradycja ludowa, która powinna mieć szansę być partnerem w dialogu kultur. Relacja z kulturami peryferyjnymi jest poszanowaniem godności człowieka wynikającym z poczucia sprawiedliwości oraz umiejętnością rozdzielania dobra, miru, jak mówią pasterze.

Tymczasem proces globalizacji i neoliberalna rzeczywistość spychają  lokalne kultury i ich potrzeby na dalszy plan. Więzy społeczne i formy kulturowe gasną. Warto zadbać o nie z nową energią.

TRAKTOWAĆ ZIEMIĘ DOBRZE

O problemach z jakimi boryka się rolnictwo w Polsce mówiła Edyta Jaroszewska-Nowak, przewodnicząca Zachodniopomorskiego Ekolandu.

Polska od 13 lat jest członkiem Unii Europejskiej.  Akcesja miała wiele negatywnych skutków, jak choćby wzrost cen środków produkcji, zamknięcie  przetwórni, napływ żywności słabej jakości, absurdalne przepisy lub ich zła interpretacja, ciągle zmieniające się przepisy, natężenie biurokracji i komplikacji prawnych, czy też niedostosowanie polskich realiów do przepisów UE. Unii Europejskiej potrzebowała rynków zbytu i znalazła je w Polsce.

Jednocześnie Edyta Jaroszewska-Nowak przyznaje, że są też dodatnie strony integracji, takie jak dopłaty obszarowe, poprawa infrastruktury – drogi, kanalizacja, wodociągi, obiekty edukacyjno-kulturalne i programy modernizacji rolnictwa. To jednak w tym samym okresie Monsanto, potentat w sprzedaży modyfikowanych ziaren i nasion, wprowadziło GMO i rośliny odporne na opryski glifosatem, a jakość żywności znacznie się pogorszyła.

Polski parlament nie stanowi takiego prawa, jakiego domaga się społeczeństwo. Na przykład vacatio legis ustawy o paszach (zakaz stosowania pasz GMO) przesuwane jest już 15 lat. Niewłaściwe brzmienie ma również ustawa o sprzedaży żywności od rolników (brak możliwości sprzedaży do handlu, a jedynie do odbiorcy końcowego), ustawa o nasiennictwie (można czerpać zyski z handlu nasionami GMO), jak również ustawa o GMO (w trakcie procedowania).

Dyrektywy unijne tworzone są pod wpływem ponadnarodowych korporacji. Rolnicy mają pozorne możliwości wpływu na politykę rolną, co spotyka się z coraz większą jej krytyką.

Edyta Jaroszewska-Nowak nawołuje do jednoczenia się w dążeniu do obrony polskiej wsi. Współpracując ze sobą jesteśmy w stanie wiele zmienić. Możemy domagać się renegocjacji warunków członkostwa w EU i ustaw, które będą rolnikom gwarantować prawa do nasion i do sprzedaży swoich produktów. Możemy domagać się konstytucyjnego zapisu zakazu wprowadzania do rolnictwa technologii GMO.

Dyskusjom przysłuchiwał się Przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi i członek Stowarzyszenia Rolników i Konsumentów Kukiz’15 poseł Jarosław Sachajko. Co ciekawe, zwrócił uwagę na zbyt mały nacisk społeczny na zmianę ustaw. Jako społeczeństwo mało interesujemy się reformą Wspólnej Polityki Rolnej, a przecież w obecnej postaci nie pomaga ona rolnikom, zwłaszcza drobnym gospodarstwom rolnym. WPR lansuje rolnictwo intensywne, produkowanie „więcej z mniej” co oznacza, że stawia na rolnictwo przemysłowe, niemożliwe bez ogromnych ilości nawozów sztucznych i środków ochrony roślin.

Problematykę Wspólnej Polityki Rolnej korzystnej jedynie dla wielkoobszarowych gospodarstw oraz jej nową wizję przedstawiła na spotkaniu Maria Staniszewska z Polskiego Klubu Ekologicznego.

W Grzybowie był obecny również Krzysztof Rzeźnicki ze Stowarzyszenia Demeter Polska. Stowarzyszenie propaguje idee rolnictwa biodynamicznego i troskę o jakość produktów. Rolnictwo biodynamiczne pozwala uzyskać urodzajne zbiory. Ma swój odrębny certyfikat – Demeter.

Spotkanie zgromadziło kilkadziesiąt osób związanych z ideą suwerenności żywnościowej. W czasie kiermaszu utworzonego w jednej z sal EUL-u zorganizowano wymianę nasion. Można było zakupić produkty lub książki przywiezione przez uczestników. Zainteresowanie wzbudzały „Ogrody permakultury. Dotknąć Ziemi”, książka, której współautorką jest Monika Podsiadła. Z jej prezentacji dowiedzieliśmy się, że, pasjonuje się permakulturą od 20 lat. Mieszka w ekospołeczności składającej się z dwóch ekowiosek zajmujących obszar 10 ha. Prowadzi nieprzekopywany, ściółkowany ogród oraz produktywny ogród leśny, tworzony z wzajemnie uzupełniających się roślin różnej wysokości, podobnie jak warstwy lasu.

SUWERENNOŚĆ ŻYWNOŚCIOWA I DEKLARACJA PRAW CHŁOPSKICH

Mieliśmy też przyjemność posłuchać dwóch aktywistek Ruchu Suwerenności Żywnościowej Nyeleni Polska i jednocześnie rolniczek w gospodarstwie Ekopoletko w Stryszowie Agnieszki Makowskiej i Joanny Bojczewskiej. Obydwie są świeżo upieczonymi absolwentkami dwuletniego kursu rolnictwa ekologicznego w EUL-u. Agnieszka przedstawiła organizację Nyeleni działającą od roku w naszym kraju. To międzynarodowy ruch, którego celem jest dokonanie przemiany obecnego przemysłowego systemu produkcji żywności na rolnictwo oparte o polityki żywnościowe przyjazne dla rolników, konsumentów oraz przyrody. Joanna Bojczewska opowiedziała o koncepcji agroekologii, czyli zrównoważonym i sprawiedliwym systemie żywnościowym. Mówiła też o światowym ruchu drobnych rolników La Via Campesina (LVC) i Eco Ruralis – rumuńskiej organizacji będącej członkiem La Via Campesina. Te organizacje traktują żywność jako prawo człowieka, nie towar.

Liderki Nyeleni zapoczątkowały żywą dyskusję na temat Deklaracji Praw Chłopów i Chłopek. Monika Styczek-Kuryluk z lubelskiego oddziału Ekolandu w listopadzie 2017 roku była obecna na konferencji w sprawie przyjęcia Deklaracji przez ONZ. Wydarzenie miało miejsce w Bukareszcie, a organizatorem była Eco Ruralis. Pracowano nad treścią Deklaracji, o którą zabiegają La Via Campesina i inne oddolne organizacje chłopskie.

Obecnie projekt Deklaracji poddany jest dalszym dyskusjom. Do stycznia przyszłego roku będą trwały ustalenia wewnętrzne krajów, a następnie rozpocznie się proces ubiegania się o ratyfikację przez poszczególne rządy.

Choć dziś Polska nie jest członkiem La Via Campesina, to jest jej sojusznikiem oraz rzecznikiem prawa do suwerenności żywnościowej zawartej w Deklaracji.  Od stycznia przyszłego roku Polska będzie członkiem komitetu ustalającego treść Deklaracji.

Ponieważ polscy chłopi i chłopki opowiadają się za całym światowym ruchem LVC, naszym zamierzeniem w Grzybowie było ustalenie treści pisma kierowanego do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Identyfikując się z negatywną światową oceną systemów wytwarzania żywności, chcemy zaprezentować stronie rządowej rozpoczętą kampanię o prawo naszego narodu do suwerenności żywnościowej oraz wspierania rolnictwa, które chroni środowisko oraz jest pełnowartościowe i odżywcze dla człowieka.

DOBRA ZABAWA

W czasie spotkania rolników wszyscy mieliśmy przyjemność uczestniczyć w porannych śpiewach tradycyjnych prowadzonych przez Anię Długosz. Wspólny śpiew w kręgu pozwalał spotkać się z innymi ludźmi w głębszej, żywej relacji.

Ciekawe były również zajęcia integracyjne w grupach, które prowadziła Martyna Kwiatkowska. Dotyczyły zagadnienia współpracy, a dokładnie tego, od czego ją zacząć, do czego nam jest potrzebna i jak znaleźć na nią dobry przepis. Stworzyliśmy też mapę naszych sojuszników we współpracy. Były to bardzo inspirujące zajęcia. Jak powiedział Peter Stratenwerth, dzięki współpracy można nawet płynąć pod prąd. W jego rozumieniu rolnik to zawód, w którym uczysz się samego siebie, ale zarazem jak w żadnym innym zawodzie można nauczyć się najwięcej od drugiego człowieka.

Sobotni wieczór spędziliśmy na wspaniałej zabawie ludowej. Tańcowaliśmy, przygrywała lokalna kapela, a muzyka łączyła pokolenia.

FASCYNUJĄCE ZADANIE

Prezentacje, dyskusje i kuluarowe rozmowy z jednej strony były ekspresją troski o przywrócenie zdrowej relacji człowiek-natura-człowiek, z drugiej zaś zaproszeniem do fascynującego zadania, jakiemu musimy sprostać – tworzyć naturalny i zdrowy ekosystem, utrzymywać żyzną glebę, wytwarzać dobrą żywność, ale też kreować ducha wspólnoty mieszkańców Ziemi.

Według mnie czas spotkania wykorzystaliśmy efektywnie i twórczo, a zarazem przyjemnie. Nawiązaliśmy kontakty, wzmocniliśmy postanowienia, zaplanowaliśmy działania. To ważny krok w stronę zmiany współczesnego systemu produkcji i dystrybucji żywności oraz  legalnego zakazu degradacji ziemi.

 

Elżbieta Dopierała

Poznańska Kooperatywa Spożywcza

 

 

Dodaj komentarz